Co dalej z budżetem partycypacyjnym?

Wilanowski wkład w budżety partycypacyjne Stolicy. Miejsce dyskusji nad składanymi propozycjami.
Awatar użytkownika
Tom
radny (do 3 postów dziennie)
radny (do 3 postów dziennie)
Posty: 557
Rejestracja: 06 lip 2010, 15:22
Lokalizacja: Nowy Wilanów
Kontaktowanie:

Re: Co dalej z budżetem partycypacyjnym?

Post autor: Tom » 23 lip 2017, 21:18


Awatar użytkownika
Tom
radny (do 3 postów dziennie)
radny (do 3 postów dziennie)
Posty: 557
Rejestracja: 06 lip 2010, 15:22
Lokalizacja: Nowy Wilanów
Kontaktowanie:

Re: Co dalej z budżetem partycypacyjnym?

Post autor: Tom » 19 lip 2017, 19:55

Wypełniłem ankietę ewaluacyjną....
Pytania w stylu: prosimy porównać proces realizacji budżetu partycypacyjnego do dyscypliny sportowej, której uprawianie ma najwięcej cech wspólnych z procesem realizacji budżetu partycypacyjnego.... raczej nie pozwala mieć nadziei na dobre wnioski....

REKLAMUJĄ TO TAK:
UWAGA - możecie pomóc ulepszy budżet partycypacyjny! :)

Zachęcamy do wypełnienia ankiety dotyczącej czwartej edycji: https://cawi.um.warszawa.pl/budzet_partycypacyjny.pg

Wypełnienie ankiety zajmie Wam około 10 minut. Możecie to zrobić do piątku - 21 lipca (do godz: 23:59)

viremi
bywalec
bywalec
Posty: 200
Rejestracja: 02 wrz 2012, 0:09
Lokalizacja: Royal Axis
Kontaktowanie:

Re: Co dalej z budżetem partycypacyjnym?

Post autor: viremi » 19 lip 2017, 18:13

Dzień dobry,
w tej chwili władza miasta robi badanie nt. właśnie BP. Czyli gdzieś jest świadomość, że BP wymaga zmian.
Byłem jedną z 20 osób które zostały zaproszone na rozszerzony indywidualny wywiad (jako pomysłodawca, którego projekt został przyjęty do realizacji).
Mój przekaz podczas spotkania jest następujący:
1. BP wymaga gruntownych zmian.
2. Główne problemy jakie widzę i zmiany do rozważania moim zdaniem to:
- kiepska jakość realizacji. Czasem ta jakość jest tak żenująca, że szkoda słów (patrz. krzewy wokół cmentarza wilanowskiego).
- żłówie tempo realizacji. Od momentu zgłoszenia pomysłu do momentu realizacji (jeśli wogole projekt zostaje realizowany) może to być 2 lata. Nikt nie ma ochoty głosować czy zgłaszać pomysły na ławkę za kilka tysięcy na drugim końcu Dzielnicy i czekać na to 2 lata.
- weryfikacja: wiele pomysłów infrastrukturalnych ma się nijak do strategii rozwoju dzielnicy, lub w ogólne nie ma tej strategii jak w Wilanowie, co skutkuje tym, że Zespół Weryfikacyjny nie ma pojęcia jak zweryfikować. Dobrym przykładem jest np. wątpliwy pomysł z placem zabaw w Parku Linearnym.
- należy wprowadzić możliwość oddania głosu sprzeciw, lub oddania więcej liczby punktów na jeden projekt i mniej punktów na inny,
- i najważniejsze: należy inaczej traktować BP. Głosowane powinny być poddane nie tylko pomysły zgłoszone przez mieszkańców (czyli jak dziś, a na tego typu pomysły są z góry z budżetu). Ale na liście do głosowania powinny się znaleźć też inne duże projekty, w szczególności infrastrukturalne, zgłoszone / przygotowane przez Urząd Dzielnicy. Jeśli ludzie będą mieli możliwość wybrać budowę Przedszkola czy remont Centrum Kultury, albo budowę Parku czy budowę fontann za 2.5 miliona, itp..., to będzie większe zainteresowanie. Bo głosowanie na jakieś ławki, krzewy, kosze na śmieci, kaczkomaty, drzewa itp... mimo wszystko nie jest czymś tak istotnym dla przeciętnego mieszkańca, żeby chciał się interesować BP.

pntb
autochton
autochton
Posty: 1750
Rejestracja: 06 lip 2013, 22:05
Lokalizacja: Ostoja Wilanów
Kontaktowanie:

Re: Co dalej z budżetem partycypacyjnym?

Post autor: pntb » 19 lip 2017, 15:21

Cztery lata to za krótko, żeby skreślać inicjatywę. Na pewno warto się zastanowić, jak jeszcze dotrzeć do ludzi, żeby uznali głosowanie za ważny przywilej. Tak jak uznali to w przypadku 1% podatku. Polacy bardzo rzadko biorą w czymkolwiek udział.

Nie zwiekszałbym też sumy. Choć żałuję, że mój projekt przepadł, to jednak najpierw musimy mieć dużo świetnych pomysłów, by domagać się następnych pieniędzy. Nie uważam, by wiele istotnych inicjatyw zostało pod kreską. Jako autor przegranego pomysłu widzę niedostatek własnych działań w pierwszej kolejności.

Czy to źle, że wiele projektów mogłoby być sfinansowane z budżetu miasta bez budżetu partycypacyjnego? Dla mnie nie. To jest też forma referendum, w którym pokazujemy, co dla nas jest ważne. Powinno to wpływać na bieżące działania władzy.

Awatar użytkownika
J.Szubińska-Piszczek
radny (do 3 postów dziennie)
radny (do 3 postów dziennie)
Posty: 4670
Rejestracja: 18 paź 2014, 9:32

Re: Co dalej z budżetem partycypacyjnym?

Post autor: J.Szubińska-Piszczek » 19 lip 2017, 15:00

Zgodnie z moimi przewidywaniami w głosowaniu przepadły ciekawe projekty, w tym tak potrzebne dzielnicy projekty infrastrukturalne. Na przykład:
- Oświetlenie ścieżki rowerowej wzdłuż ul. Przyczółkowej od ul. Klimczaka do ul. Branickiego
- Posprzątanie terenów nad Wisłą
- Zakup zbiorów bibliotecznych
- Odłowienie dzików
- Remont schodów wejściowych do Parku Kultury w Powsinie
Dlatego cały czas apeluję do Zarządu o przeznaczenie 2% budżetu dzielnicy na Budżet Partycypacyjny.

Awatar użytkownika
AnnaDrewniak
radny (do 3 postów dziennie)
radny (do 3 postów dziennie)
Posty: 215
Rejestracja: 13 maja 2014, 19:02

Re: Co dalej z budżetem partycypacyjnym?

Post autor: AnnaDrewniak » 11 lip 2017, 20:55

Tom pisze:Chętnie poznam Wasze opinie w tej sprawie.
Zdaniem radnej Szubińskiej-Piszczek główną przyczyną spadku zainteresowania BP w Wilanowie jest zbyt mały budżet. Widać to idealnie w tym roku na przykładzie obszaru ogólnodzielnicowego, w którym mieszkańcy zgłosili wiele ciekawych projektów. Większość z nich przepadnie w głosowaniu. Radna skierowała w tej sprawie interpelację do Zarządu Dzielnicy:
https://bip.warszawa.pl/Menu_podmiotowe ... ja=2&srh=1

Awatar użytkownika
Chris
autochton
autochton
Posty: 1287
Rejestracja: 09 maja 2007, 20:36

Re: Co dalej z budżetem partycypacyjnym?

Post autor: Chris » 11 lip 2017, 19:24

Tom/Yogi - aż dziwne, że dwoma postami można wyczerpać wszytkie argumenty/opinie/spostrzeżenia... nic dodać, nic ująć...

Sam zagłosowałem "za pięć dwunasta" z obywatelskiego obowiązku z poczuciem, że i tak te droższe projekty mogą przegrać z całą tą drobnicą, którą większość dorzuca na koniec do koszyka aby wydać całą pulę...

Awatar użytkownika
YOGItheBEAR
ursus adminos terribilis
ursus adminos terribilis
Posty: 4323
Rejestracja: 28 mar 2011, 16:44
Lokalizacja: Royal Axis
Typ profilu: Prywatny

Re: Co dalej z budżetem partycypacyjnym?

Post autor: YOGItheBEAR » 11 lip 2017, 11:53

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej czuję, że budżet partycypacyjny jest budżetem anty-partycypacyjnym i de facto dewastującym ideę samorządności. Bo - jak napisał Tom - wiele projektów to zadania, które powinny być realizowane w ramach normalnego funkcjonowania struktur lokalnych. Książki do bibliotek, oświetlenie ulicy, czy nawet cięższe projekty infrastrukturalne są jak akt oskarżenia względem naszych przedstawicieli. Z drugiej strony ich realizacja, jest jak budowanie tamy na rzece przez rzucanie w jej toń kamieniami - może z czasem spiętrzy wodę, ale zasadniczo stanowi marnotrawstwo zasobów i energii.

Osobiście uważam, że ten eksperyment się nie powiódł, bo w praktyce stanowi pewien listek figowy dla samorządowców, którzy mimo, iż mieli być najbliżej społeczności - zamykają się w wieżach z kości słoniowej i duszą w politycznym sosie. Może my w Wilanowie tego tak nie czujemy mając relatywnie prostą ścieżkę do naszych Radnych czy nawet Zarządu Dzielnicy, jednak pamiętajmy, że formalnie w ustroju Warszawy "dzielnica" jest jedynie organem "pomocniczym" i "opiniującym". Decyzje ostateczne zapadają w Ratuszu Miasta Stołecznego Warszawy, a konia z rzędem temu, kto potrafi z głowy wymienić 5 z 60 radnych miejskich...

Osobiście dużo lepiej odbieram dialog z mieszkańcami, który odbywa się na drodze spotkań z Radnymi czy poprzez publiczne konsultacje takie, jak w przypadku planu miejscowego dla Przedpola, tramwaju do Wilanowa czy Strategii 2030. Jest to doskonałe miejsce, aby eksperci wysłuchali jakie są potrzeby mieszkańców i dopasowali do tego odpowiednie rozwiązania. Budżet partycypacyjny składa na nieprzygotowanych obywateli obowiązek kreowania rozwiązań problemów, które nawet nie zostały właściwie zdiagnozowane. Dlatego najlepszym porównaniem dla budżetu partycypacyjnego jest aspiryna przy kasach w supermarkecie. Czy ona rozwiązuje problemy niewydolnej służby zdrowia?

Cały problem z demokracją jest taki, że musi się nam chcieć korzystać z naszych praw na co dzień, a nie tylko w magicznym cyklu co 4 lata. Tylko, że nam się nie chce. Przyzwyczailiśmy swoich wybrańców, że nie praca z mieszkańcami, tylko dobre miejsce na liście od partyjnej wierchuszki oraz plakaty w kampanii naklejone w każdym miejscu w mieście są gwarancją "sukcesu" wyborczego. I propagandowy podział na "MY-ONI", który zapewnia, że nawet jak nas nie lubią, to zagłosują na "NAS", bo "ICH" nie lubią bardziej. A już najgorsze są porozumienia ponad podziałami... Sami sobie zgotowaliśmy ten los.

Reasumując - uważam budżet partycypacyjny za wyrzucanie pieniędzy w błoto. Jak masz mało środków nie stać Cię na to, żeby działać punktowo, bez szerokiego, kompleksowego planu z określonymi jasno priorytetami. Lepiej więc chyba zrezygnować z tej farsy, a popracować nad rzeczywistym przedstawicielstwem i rozsądnym wydawaniem naszych pieniędzy, a nie zadowalać się rzuconym z nich ochłapem.
Nie mów 'inni tak robią', ale pomyśl, czy przystoi aby tak robili. Demostenes
Ludzie o niskim poczuciu własnej wartości często skarżą się, że inni traktują ich "z góry".

Awatar użytkownika
Tom
radny (do 3 postów dziennie)
radny (do 3 postów dziennie)
Posty: 557
Rejestracja: 06 lip 2010, 15:22
Lokalizacja: Nowy Wilanów
Kontaktowanie:

Co dalej z budżetem partycypacyjnym?

Post autor: Tom » 10 lip 2017, 22:46

Zakończyło się głosowanie nad projektami czwartej już edycji budżetu partycypacyjnego. Niebawem, bo już 14 lipca ogłoszone zostaną wyniki, a tym samym wskazane projekty, które będą realizowane w 2018 r.
Czy Budżet Partycypacyjny spełnia swoją rolę? Czy faktycznie uczy współodpowiedzialności, pokazuje potrzeby, integruje mieszkańców itd.? Jak realizowane są zwycięskie projekty? Czy budżet obywatelski w obecnym kształcie ma sens?
W ideę budżetu partycypacyjnego w fazie głosowania angażuje się maksymalnie 80 na 1000 mieszkańców mojej Dzielnicy. W zależności od dzielnicy, to między 3 – 8% mieszkańców. Uważam, że to naprawdę niewiele. Odnoszę również wrażenie, że znaczna część osób głosuje po wielu przypomnieniach ze strony organizacji, radnych, urzędu, czy wreszcie autorów pomysłów. Znamienne jest to, że z roku na rok głosuje coraz mniej mieszkańców (w skali Warszawy to spadek z ok. 170 do 100 tys. mieszkańców). A więc jest coś na rzeczy i czas działać by ta idea nie upadła.
Samo zgłoszenie pomysłu wymaga minimalnego wysiłku i zebrania 30 podpisów. Chyba każdy ma choć tylu znajomych, którzy nie odmówią pomocy. Potem zaczyna się kolejna faza – spotkania, weryfikacje, odwołania, modyfikacje, głosowanie, wyniki, rok przerwy i realizacja. Można więc stracić po drodze poczucie więzi z własnym pomysłem. Zgłoszony w grudniu 2016 r. pomysł może zostać zrealizowany np. w listopadzie 2018 r. Prawda, że długo to trwa? Wtedy zapewne – poza autorem projektu i urzędnikiem odpowiedzialnym za jego realizację – nikt już nie pamięta skąd np. wzięła się wiata przystankowa, czy ustawiono kosze na odpadki, albo posadzone drzewa, skąd mostek? Moim zdaniem może to zniechęcać do uczestnictwa w kolejnej edycji.
Ani moment zgłaszania pomysłów, ani ich prezentacja na otwartych spotkaniach również nie budzi dużych emocji, czy zainteresowania Na spotkania, rzadko przybywają mieszkańcy, którzy nie są autorami własnych projektów, ale tzw. konsultacje można „zaliczyć”. Natomiast, po blisko dwóch latach może się okazać, że zwycięski projekt będzie realizowany pod naszymi oknami i nie zawsze może będzie wzbudzał entuzjazm. Wtedy może być już jednak zbyt późno by móc się wypowiedzieć w sprawie jego realizacji.
Tak się składa, że gro projektów zgłaszają radni, którzy wywodzą się z poszczególnych klubów w Radzie. Bez ich pomysłów trudno byłoby nieraz wydać przeznaczone na BP środki…
Piszę o tym jako autor wielu projektów, choć gdzieś wewnętrznie czuję, że radni w większym stopniu niż zgłaszaniem powinni zajmować się kontrolą wykonania projektów.
Czego brakuje w mechanizmach wyboru? Przede wszystkim nie ma mechanizmu pozwalającego mieszkańcom negatywnie zaopiniować konkretny projekt. Głosowanie skonstruowane jest tak, że najważniejsze jest kwotowe wypełnienie budżetu. Głosując, system komputerowy podpowiada nam na co jeszcze możemy zagłosować, czyli na co starczy. A to faworyzuje tańsze projekty, nawet gdyby nie zasłużyłyby normalnie na uwagę. Może lepiej byłoby układanie w kolejności preferowanych projektów i przyznawanie punktów od 1-10. Realizacja dotyczyłaby projektów, które mają najwięcej punktów?
Kolejną sprawą jest wykonanie. Pamiętam emocje dotyczące dużego projektu dotyczącego zieleni, którego realizacja była rozczarowaniem wobec oczekiwań, ale również ogromnej kwoty wydatków, jaką pochłonęła. Do dziś „straszy mieszkańców” słuszna co do idei biblioteka w pniu drzewa. No niestety, nie przyjęła się ta koncepcja w praktyce. Powiedzmy to wprost – szkoda. Inny przykład, zwycięski projekt infrastrukturalno-przyrodniczo-edukacyjnyktóry zakończył się jedynie na części infrastrukturalnej (Moje zielone miejsce w Wilanowie). Albo oznakowanie szlaków w dzielnicy, nie skonsultowane z właścicielami działek, niewidoczne, nieatrakcyjne, bez podstawowego elementu, czyli aplikacji mobilnej, znaczy promocji szklaków. To tylko kilka przykładów wykonania, które rozczarowało zwolenników idei partycypacji i ciągnie całą ideę na dno. Już dziś – na Ursynowie – pojawił się projekt, który likwiduje projekt z poprzedniej edycji – idea ta zaczyna więc oddychać oparami absurdu. W Wilanowie już słychać podobne głosy w związku z realizacją projektów tegorocznych.
Dlaczego nie stworzono zestandaryzowanego mechanizmu konsultacji ostatecznego kształtu wykonania zwycięskich projektów? Przecież wizja projektodawcy jest ograniczona arkuszem zgłoszenia, zaś interpretacja urzędnika, który pomysł przekłada na konkretne zadanie do realizacji nie jest ograniczona praktycznie niczym. Z drugiej strony mieszkańcy głosują na ideę zgłoszoną przez daną osobę, ale nie mają żadnego wpływu na relację tej osoby z urzędnikiem pilotującym projekt. Może się więc zdarzyć, że ideę na którą głosujemy i efekt realizacji dzielą Himalaje.
A co zrobić z projektami, które powinny być wykonane w ramach normalnego funkcjonowania samorządu – jak wyposażenie w książki biblioteki, poprawa infrastruktury placówki oświatowej, zakup piłek do szkoły, budowa infrastruktury drogowej?
Nie mam gotowych recept. Chcę tylko zwrócić Waszą uwagę na to co mnie irytuje. Podyskutujmy o tym poważnie. Poprawmy to co można. Dajmy szansę tej idei! Centrum Komunikacji Społecznej m. st. Warszawy powinno wyciągnąć właściwe wnioski – niezwłocznie, bowiem 4 lata doświadczeń to już wiele. Brak szybkiego podania leku na te mankamenty grozi śmiercią budżetu partycypacyjnego. Może być to choroba przewlekła, ale bez pilnej pomocy - zmiany, z pewnością nieuleczalna.
Chętnie poznam Wasze opinie w tej sprawie.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Budżet partycypacyjny”